Trzej Królowie na Krajcok przybyli!
Chorzowianin 2011-01-07
|
Komentarzy: 1
Na wielbłądach oraz konno. Ulicami Chorzowa Starego przemaszerował Orszak Trzech Króli.

Wielbłady i mędrcy na ul. Bożogrobców | foto: Mariusz Banduch
Na Krajcoku poruszenie. Jedni mieszkańcy wyszli na ulicę, drudzy obserwowali z okien. W czwartek popołudniu, spod kościoła św. Marii Magdaleny wyruszył Orszak Trzech Króli. Przy dźwiękach starochorzowskiego Brass-Bandu oraz wtórze kolęd, Trzej Mędrcy, ulicami Bożogrobców i Siemianowicką, przemaszerowali do ogrodu Starchochorzowskiego Domu Kultury, aby tam złożyć pokłon Bożej Dziecinie.
W stajence Święta Rodzina. Obok osiołek, kucyk, owce i kozy. Robert Kokosiński przyszedł tu z półtoraroczną Zuzią . – Chciałem pokazać córeczce żywą szopkę. Nie na co dzień możemy oglądać wielbłądy. Zresztą dziś święto, wolne od pracy, więc można je należycie spędzić i poświęcić czas rodzinie – przyznaje mężczyzna.
Adam Kleiman, pracownik SDK, organizator przedsięwzięcia tłumaczy jak zrodził się pomysl orszaku. – Co roku Starachorzowski Dom Kultury w różnych parafiach Chorzowa organizował żywą szopkę, która cieszyła się sporą popularnością wśród mieszkańców. W zeszłym roku zorganizowaliśmy taki mini orszak na placu św. Jana. W tym, wykorzystując fakt, że mamy dzień wolny, postanowiliśmy zorganizować prawdziwy przemarsz Trzech Króli. Jak na pionierskie wydarzenie, cieszy się dużym zainteresowaniem. Mam nadzieję, że uda nam się spotkać tu za rok – mówi A. Kleiman.
Największą atrakcją, bez dwóch zadań, okazały się wielbłądy oraz biały koń, na których przybyli królowie. Ustawiła się kolejka chętnych do zdjęć ze zwierzakami i chorzowskimi Mędrcami. Kim są chorzowscy Trzej Królowie? Jeden z nich jest… kobietą. – Jak zostałam królem? Zupełnie przez przypadek, zaniemógł kolega, który miał wziąć udział w orszaku i nie miał go kto zastąpić – śmieje się Alicja Niemiec, ze stajni „Areta” z chorzowskiego „Niedźwiedzińca”. – Jak to kim jestem? Jestem Baltazarem, jednym z Trzech Mędrców ze Wschodu – odpowiada pan Andrzej głaszcząc prawie dwudziestoletniego Imana - wielbłąda.
Kolęd również nie zabrakło, a zadbali o to Młodzi Starochorzowianie oraz schola Nativitatis. Komu nie dość było kolędowania, mógł zajrzeć do sali widowiskowej SDK, gdzie odbywał się finałowy galowy koncert VII Starochorzowskiego Przeglądu Kolęd i Pastorałek. – W tym roku rekordowa liczba uczestników, około setki. Dwa dni trwały przesłuchania. Konkurs rośnie w siłę. Mamy uczestników nie tylko ze Śląska, ale również spoza regionu – przyznaje Agnieszka Pielok, organizatorka przeglądu. Największy aplauz publiczności zdobyły podopieczne Domu Pomocy Społecznej im. św. Barta Alberta z Poraju, laureatki w kategorii rodzinnej.
W stajence Święta Rodzina. Obok osiołek, kucyk, owce i kozy. Robert Kokosiński przyszedł tu z półtoraroczną Zuzią . – Chciałem pokazać córeczce żywą szopkę. Nie na co dzień możemy oglądać wielbłądy. Zresztą dziś święto, wolne od pracy, więc można je należycie spędzić i poświęcić czas rodzinie – przyznaje mężczyzna.
Adam Kleiman, pracownik SDK, organizator przedsięwzięcia tłumaczy jak zrodził się pomysl orszaku. – Co roku Starachorzowski Dom Kultury w różnych parafiach Chorzowa organizował żywą szopkę, która cieszyła się sporą popularnością wśród mieszkańców. W zeszłym roku zorganizowaliśmy taki mini orszak na placu św. Jana. W tym, wykorzystując fakt, że mamy dzień wolny, postanowiliśmy zorganizować prawdziwy przemarsz Trzech Króli. Jak na pionierskie wydarzenie, cieszy się dużym zainteresowaniem. Mam nadzieję, że uda nam się spotkać tu za rok – mówi A. Kleiman.
Największą atrakcją, bez dwóch zadań, okazały się wielbłądy oraz biały koń, na których przybyli królowie. Ustawiła się kolejka chętnych do zdjęć ze zwierzakami i chorzowskimi Mędrcami. Kim są chorzowscy Trzej Królowie? Jeden z nich jest… kobietą. – Jak zostałam królem? Zupełnie przez przypadek, zaniemógł kolega, który miał wziąć udział w orszaku i nie miał go kto zastąpić – śmieje się Alicja Niemiec, ze stajni „Areta” z chorzowskiego „Niedźwiedzińca”. – Jak to kim jestem? Jestem Baltazarem, jednym z Trzech Mędrców ze Wschodu – odpowiada pan Andrzej głaszcząc prawie dwudziestoletniego Imana - wielbłąda.
Kolęd również nie zabrakło, a zadbali o to Młodzi Starochorzowianie oraz schola Nativitatis. Komu nie dość było kolędowania, mógł zajrzeć do sali widowiskowej SDK, gdzie odbywał się finałowy galowy koncert VII Starochorzowskiego Przeglądu Kolęd i Pastorałek. – W tym roku rekordowa liczba uczestników, około setki. Dwa dni trwały przesłuchania. Konkurs rośnie w siłę. Mamy uczestników nie tylko ze Śląska, ale również spoza regionu – przyznaje Agnieszka Pielok, organizatorka przeglądu. Największy aplauz publiczności zdobyły podopieczne Domu Pomocy Społecznej im. św. Barta Alberta z Poraju, laureatki w kategorii rodzinnej.
mn
Reklama:
Dyskusja:
~Agnieszka
IP: 95.50.*.*
2011-01-13 10:32:27
Komentarzy brak, bo impreza była fantastyczna. Gdyby było źle, od razu posypałyby się gromy rozjuszonych uczestników imprezy. Dlaczego tak trudno nam o dobre słowo. Pozdrawiam