Polskie piłkarki wygrały Puchar Śląska!
Chorzowianin 2011-09-26
|
Komentarzy: 0
Kadra zdała egzamin. Podobnie jak chorzowska publiczność. W październiku biało-czerwone znów zagrają w naszym mieście.

W meczu Polska-Czechy nie brakowało twardej walki | Fot. Mariusz Banduch
- Choć Puchar Śląska będzie tylko przygotowaniem do październikowych meczów w eliminacjach mistrzostw Europy, to znając trenera Kima Rasmussena, będzie chciał wygrać w Chorzowie wszystko - mówił przed turniejem o Puchar Śląska Marek Góralczyk, sekretarz Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Jego słowa się sprawdziły. Duński szkoleniowiec poprowadził reprezentację polskich szczypiornistek do zwycięstwa w XXXIV Pucharze Śląska im. Huberta Gorsza. Biało-czerwone wygrały wszystkie trzy spotkania!
Sukces jest o tyle cenny, że w Chorzowie zjawiły się zespoły z wysokiej półki europejskiego handballu. Islandia i Holandia to finaliści tegorocznego mundialu, Czechy zawsze były trudnym rywalem.
Właśnie przeciwko sąsiadkom z południa nasze szczypiornistki rozpoczęły turniej. Przez długi czas przegrywały, ale w II połowie wreszcie objęły prowadzenie. I już nie wypuściły szansy z rąk. Pokonały Czeszki 28:25.
Inny przebieg miało sobotnie spotkanie z Islandią. Pierwsza połowa należała do biało-czerwonych, które na przerwę schodziły przy stanie 16:12. Czterobramkową przewagę utrzymały do końca. Mecz zakończył się wynikiem 26:22.
Po tym spotkaniu Kim Rasmussen podziękował chorzowskiej publiczności. - Kibice bardzo pomagają drużynie. Cieszę się że jesteśmy w Chorzowie. Hala sportowa nie jest duża, ale lubimy tu grać. Kibice wspierają nas nawet wtedy kiedy jest nerwowo - powiedział.
Sytuacja w tabeli przed ostatnim dniem zmagań była klarowna - Polki i Holenderki miały po dwa zwycięstwa na koncie. To starcie z ich udziałem miało wyłonić zwycięzcę Pucharu Śląska. Nasz zespół stanął na wysokości zadania. Po wygranej 31:28 sięgnął po trofeum! Drugie miejsce dla Holandii, trzecie dla Czech, a czwarte dla Islandii.
Kadra i chorzowska publiczność zdały więc egzamin przed meczem o punkty eliminacji ME. 22 października (godz. 14:45) - ponownie w hali MORiS - szczypiornistki zmierzą się z Czarnogórą.
Sukces jest o tyle cenny, że w Chorzowie zjawiły się zespoły z wysokiej półki europejskiego handballu. Islandia i Holandia to finaliści tegorocznego mundialu, Czechy zawsze były trudnym rywalem.
Właśnie przeciwko sąsiadkom z południa nasze szczypiornistki rozpoczęły turniej. Przez długi czas przegrywały, ale w II połowie wreszcie objęły prowadzenie. I już nie wypuściły szansy z rąk. Pokonały Czeszki 28:25.
Inny przebieg miało sobotnie spotkanie z Islandią. Pierwsza połowa należała do biało-czerwonych, które na przerwę schodziły przy stanie 16:12. Czterobramkową przewagę utrzymały do końca. Mecz zakończył się wynikiem 26:22.
Po tym spotkaniu Kim Rasmussen podziękował chorzowskiej publiczności. - Kibice bardzo pomagają drużynie. Cieszę się że jesteśmy w Chorzowie. Hala sportowa nie jest duża, ale lubimy tu grać. Kibice wspierają nas nawet wtedy kiedy jest nerwowo - powiedział.
Sytuacja w tabeli przed ostatnim dniem zmagań była klarowna - Polki i Holenderki miały po dwa zwycięstwa na koncie. To starcie z ich udziałem miało wyłonić zwycięzcę Pucharu Śląska. Nasz zespół stanął na wysokości zadania. Po wygranej 31:28 sięgnął po trofeum! Drugie miejsce dla Holandii, trzecie dla Czech, a czwarte dla Islandii.
Kadra i chorzowska publiczność zdały więc egzamin przed meczem o punkty eliminacji ME. 22 października (godz. 14:45) - ponownie w hali MORiS - szczypiornistki zmierzą się z Czarnogórą.
(m)
Reklama:
Dyskusja: