Czekali na karne, gdy Zieńczuk zapobiegł nerwówce
Chorzowianin 2011-11-09
|
Komentarzy: 1
Waldemar Fornalik już układał piątkę, która przystąpić miała do "próby nerwów". Matko Perdijić myślał, jak będzie bronić jedenastki rywali. Ale jego kolega "ukradł" mu show! Ruch w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Dzięki Markowi Zieńczukowi Ruch awansował do 1/4 finału PP | Fot. Mariusz Banduch
- Puchar Polski rozgrywamy na razie w maksymalnym wymiarze czasowym - uśmiechał się Marek Zieńczuk. W 1/16 finału Pucharu Polski "Niebiescy" po 120 minutach pokonali ŁKS Łódź 1:0. Dziś, w kolejnej fazie rozgrywek, w meczu z Cracovią znów potrzebna była dogrywka. Emocji nie brakowało - dosłownie - do ostatnich sekund.
Wyjściowe składy w PP zwykle różnią się od tych z ligi. Jednak Waldemar Fornalik nie przeprowadził rewolucji w pierwszej "11". W porównaniu do 4:0 z ŁKS-em zmienił bramkarza - bronił Matko Perdijić - oraz dwóch zawodników z pola. Za Pawła Lisowskiego w środku pola grał Marcin Malinowski, zaś Jakub Smektała zastąpił w pierwszej "11" Łukasza Janoszkę (a Zieńczuk przeszedł z prawej strony na lewą).
Trener Ruchu wymienił trzy ogniwa, a w Cracovii... tylko trzech piłkarzy - po zwycięskich derbach z Wisłą - ostało się w pierwszym składzie: Hosek, Kosanović i Struna.
Pierwsze 45 minut stało pod znakiem strzałów z dystansu. Próbował dwukrotnie Paweł Abbott, uderzali także Arkadiusz Piech, Smektała i Łukasz Burliga. Niecelnie albo w ręce bramkarza gości. Tuż przed gwizdkiem na przerwę Boljević przetestował z kolei Perdijicia i... nie była to najpewniejsza interwencja Chorwata.
Znakomicie za to ropoczęła się dla "Niebieskich" druga połowa. W polu karnym Cracovii blokowany przez Piecha bramkarz Szymon Gąsiński nie poradził sobie z opadającą piłką. Wypuścił ją z rąk, z czego skorzystał Burliga, uderzając do siatki. To pierwszy gol byłego piłkarza Wisły Kraków w barwach Ruchu. - Kątem oka widziałem, że długi słupek jest wolny i tam starałem się uderzyć - mówił obrońca chorzowian.
Niestety radość z prowadzenia nie trwała długo - raptem 9 minut. Struna podał do Visnakovsa, przy którym nie było nikogo z ekipy gospodarzy. Łotewski piłkarz uderzył mocno, ale w środek bramki. Mimo to piłka "przełamała" ręce Perdijicia i wpadła do siatki.
Ostatni kwadrans regulaminowego czasu gry to znów okazje dla naszej drużyny. Ruch mógł wyjść na 2:1 po fatalnym zagraniu Puzigacy. Obrońca "Pasów" tak podawał do własnego bramkarza, że... prawie go zaskoczył. Piłka przeszła tuż obok słupka. Później główkę Szyndrowskiego obronił Gąsiński, a najlepszą okazję zmarnował Piech. Po centrze Janoszki nie trafił w bramkę z kilku metrów!
Zobacz bramkę Zieńczuka
Potrzebna była więc dogrywka. W jej II części znakomitą sytuację miał Abbott, ale znów piłka nie znalazła drogi do siatki. I gdy już wszyscy czekali na rzuty karne, Ruch wyszarpał awans do ćwierćfinału! Zieńczuk dostał podanie od Rafała Grzelaka, przepięknie podkręcił piłkę w długi róg i mógł cieszyć się z chorzowskimi kibicami. Załamani goście padli na murawę...
- Fajnie bramkarza Cracovii "rozgrzaliśmy", mieliśmy takie supersytuacje, aż się dziwiłem, że piłka nie chciała wpaść. Szcżęscie uśmiechnęło się w 120. minucie - mówił Zieńczuk. Następnie dodał - pół żartem - że z jego bramki... nie cieszył się Matko Perdijić. - Mówił mi, że chciał być bohaterem w karnych i że wszystko mu popsułem. Ale to cała drużyna jest bohaterem - zakończył Zieńczuk.
Kolejny pojedynek z Cracovią już 19 listopada, w 14. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Ponownie na Cichej.
Powiedzieli po meczu:
Dariusz Pasieka (trener Cracovii): - Muszę pochwalić mój zespół za zaangażowanie i walkę, w tym okrojonym składzie, w jakim przyszło nam tutaj grać. W nieszczęśliwych okolicznościach straciliśmy decydującą bramkę. Ruch jednak pokazał, że jest klasowym zespołem i nieprzypadkowo zajmuje trzecie miejsce w lidze.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): - Ciekawy był ten mecz, mieliśmy sporo sytuacji. Powinniśmy załatwić sprawę w ciągu 90 minut, tak się jednak nie stało. Kiedy układałem już piątkę do strzelania rzutów karnych, udało nam się przeprowadzić akcję, po której padła decydująca bramka. Szczęście niesamowite, bo w karnych różnie to bywa.
1/8 finału Pucharu Polski
Ruch Chorzów - Cracovia 2:1 (1:1, 0:0)
Bramki: Burliga (48), Zieńczuk (120+1) - Visnakovs (57)
Sędziował Paweł Pskit (Łódź). Widzów 4000.
Żółta kartka: Burliga, Piech, Lewczuk, Janoszka, Grzelak, Josl - Cahalon, Hosek.
Ruch: Perdijić - Lewczuk (69. Grzelak), Stawarczyk, Grodzicki (91. Josl), Burliga - Smektała (61. Janoszka), Malinowski, Szyndrowski, Zieńczuk - Abbott - Piech.
Cracovia: Gąsiński - Żytko, Hosek, Kosanović, Puzigaca - Bartczak, Cahalon (66. Straus), Boljević - Visnakovs, Dudzic (90+2. van der Biezen), Struna.
Wyjściowe składy w PP zwykle różnią się od tych z ligi. Jednak Waldemar Fornalik nie przeprowadził rewolucji w pierwszej "11". W porównaniu do 4:0 z ŁKS-em zmienił bramkarza - bronił Matko Perdijić - oraz dwóch zawodników z pola. Za Pawła Lisowskiego w środku pola grał Marcin Malinowski, zaś Jakub Smektała zastąpił w pierwszej "11" Łukasza Janoszkę (a Zieńczuk przeszedł z prawej strony na lewą).
Trener Ruchu wymienił trzy ogniwa, a w Cracovii... tylko trzech piłkarzy - po zwycięskich derbach z Wisłą - ostało się w pierwszym składzie: Hosek, Kosanović i Struna.
Pierwsze 45 minut stało pod znakiem strzałów z dystansu. Próbował dwukrotnie Paweł Abbott, uderzali także Arkadiusz Piech, Smektała i Łukasz Burliga. Niecelnie albo w ręce bramkarza gości. Tuż przed gwizdkiem na przerwę Boljević przetestował z kolei Perdijicia i... nie była to najpewniejsza interwencja Chorwata.
Znakomicie za to ropoczęła się dla "Niebieskich" druga połowa. W polu karnym Cracovii blokowany przez Piecha bramkarz Szymon Gąsiński nie poradził sobie z opadającą piłką. Wypuścił ją z rąk, z czego skorzystał Burliga, uderzając do siatki. To pierwszy gol byłego piłkarza Wisły Kraków w barwach Ruchu. - Kątem oka widziałem, że długi słupek jest wolny i tam starałem się uderzyć - mówił obrońca chorzowian.
Niestety radość z prowadzenia nie trwała długo - raptem 9 minut. Struna podał do Visnakovsa, przy którym nie było nikogo z ekipy gospodarzy. Łotewski piłkarz uderzył mocno, ale w środek bramki. Mimo to piłka "przełamała" ręce Perdijicia i wpadła do siatki.
Ostatni kwadrans regulaminowego czasu gry to znów okazje dla naszej drużyny. Ruch mógł wyjść na 2:1 po fatalnym zagraniu Puzigacy. Obrońca "Pasów" tak podawał do własnego bramkarza, że... prawie go zaskoczył. Piłka przeszła tuż obok słupka. Później główkę Szyndrowskiego obronił Gąsiński, a najlepszą okazję zmarnował Piech. Po centrze Janoszki nie trafił w bramkę z kilku metrów!
Zobacz bramkę Zieńczuka
Potrzebna była więc dogrywka. W jej II części znakomitą sytuację miał Abbott, ale znów piłka nie znalazła drogi do siatki. I gdy już wszyscy czekali na rzuty karne, Ruch wyszarpał awans do ćwierćfinału! Zieńczuk dostał podanie od Rafała Grzelaka, przepięknie podkręcił piłkę w długi róg i mógł cieszyć się z chorzowskimi kibicami. Załamani goście padli na murawę...
- Fajnie bramkarza Cracovii "rozgrzaliśmy", mieliśmy takie supersytuacje, aż się dziwiłem, że piłka nie chciała wpaść. Szcżęscie uśmiechnęło się w 120. minucie - mówił Zieńczuk. Następnie dodał - pół żartem - że z jego bramki... nie cieszył się Matko Perdijić. - Mówił mi, że chciał być bohaterem w karnych i że wszystko mu popsułem. Ale to cała drużyna jest bohaterem - zakończył Zieńczuk.
Kolejny pojedynek z Cracovią już 19 listopada, w 14. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Ponownie na Cichej.
Powiedzieli po meczu:
Dariusz Pasieka (trener Cracovii): - Muszę pochwalić mój zespół za zaangażowanie i walkę, w tym okrojonym składzie, w jakim przyszło nam tutaj grać. W nieszczęśliwych okolicznościach straciliśmy decydującą bramkę. Ruch jednak pokazał, że jest klasowym zespołem i nieprzypadkowo zajmuje trzecie miejsce w lidze.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): - Ciekawy był ten mecz, mieliśmy sporo sytuacji. Powinniśmy załatwić sprawę w ciągu 90 minut, tak się jednak nie stało. Kiedy układałem już piątkę do strzelania rzutów karnych, udało nam się przeprowadzić akcję, po której padła decydująca bramka. Szczęście niesamowite, bo w karnych różnie to bywa.
1/8 finału Pucharu Polski
Ruch Chorzów - Cracovia 2:1 (1:1, 0:0)
Bramki: Burliga (48), Zieńczuk (120+1) - Visnakovs (57)
Sędziował Paweł Pskit (Łódź). Widzów 4000.
Żółta kartka: Burliga, Piech, Lewczuk, Janoszka, Grzelak, Josl - Cahalon, Hosek.
Ruch: Perdijić - Lewczuk (69. Grzelak), Stawarczyk, Grodzicki (91. Josl), Burliga - Smektała (61. Janoszka), Malinowski, Szyndrowski, Zieńczuk - Abbott - Piech.
Cracovia: Gąsiński - Żytko, Hosek, Kosanović, Puzigaca - Bartczak, Cahalon (66. Straus), Boljević - Visnakovs, Dudzic (90+2. van der Biezen), Struna.
Michał Fabian
Reklama:
Dyskusja:
~:P
IP: 83.15.*.*
2011-11-10 08:19:03
Zamiast myśleć o show, niech Matko nauczy się łapać piłkę i celnie wybijać do kolegów.