Trener Ruchu wstydził się za zespół. Po... zwycięstwie

Chorzowianin 2012-01-18 | Komentarzy: 0
Poszło o fatalny styl. Zamiast rozgromić borykającego się z dużymi problemami przeciwnika, chorzowski zespół nieoczekiwanie dostroił się do niego poziomem.
Trener Ruchu wstydził się za zespół. Po... zwycięstwie

W akcji Anna Pawlik | Fot. Mariusz Banduch

Finepharm Polkowice to absolutny outsider PGNiG Superligi. Od początku sezonu nie zdołał wywalczyć choćby punktu. Z reguły doznawał wysokich porażek, w pierwszej rundzie uległ Ruchowi u siebie różnicą 10 bramek.

Beniaminek przyjechał dziś do Chorzowa na rewanż. Kibice "Niebieskich" liczyli na wysokie, efektowne zwycięstwo. W tym przekonaniu utwierdzili się, oglądając na rozgrzewce tylko 10 zawodniczek z Polkowic (dwie bramkarki i osiem piłkarek z pola). - Nie ma nas dużo... Jedna piłkarka jest kontuzjowana i to wszystko - mówiła nam Justyna Weselak. Rozgrywająca Polkowic wróciła na "stare śmieci", jest wszak wychowanką Ruchu (znaną także pod panieńskim nazwiskiem Sebrala).

Zaczęło się "planowo". W 4. minucie Ruch prowadził 4:1 (po bramce Małgorzaty Krzymińskiej). Ale gdy za moment było już tylko 5:3, w hali MORiS słychać było pierwsze słowa niepokoju. - Lekceważą je - mówili kibice.

Gospodynie powiększały jednak przewagę. Po golu Karoliny Jasinowskiej zrobiło się 14:5, a na przerwę Ruch schodził, prowadząc 15:7. Polkowice grały całą pierwszą połowę jedną siódemką, bez żadnej zmiany. Wydawało się więc, że po zmianie stron zespół ten "pęknie" kondycyjnie.

Nic z tego. A co gorsze, chorzowianki w II połowie mocno spuściły z tonu! Finepharm stopniowo... odrabiał straty, głównie dzięki skutecznej Agacie Pawliszak (8 bramek w całym meczu). Borykający się z ogromnymi problemami kadrowymi przyjezdne wygrały drugą część różnicą trzech goli i zakończyły spotkanie honorową porażką 21:26. To najlepszy (jeśli tak to można nazwać) ich wynik w tym sezonie.

- Ruch wygrywa z Gdynią (walczącą o mistrzostwo Polski - przyp. red.) sześcioma bramkami, a z nami tylko pięcioma. Chyba więc nie było źle? - mówiła po meczu Justyna Weselak.

Polkowiczanki z podniesionymi głowami opuszczały boisko. W Ruchu zaś, mimo zwycięstwa, trudno było znaleźć kogoś zadowolonego. Janusz Szymczyk stwierdził, że za ten mecz może tylko... przeprosić. - Na pewno inaczej to sobie wyobrażałem. Polkowice były dla nas równorzędnym przeciwnikiem. Trudno znaleźć słowa, żeby opisać to, co robiliśmy na boisku. To wołało o pomstę do nieba. Jest mi wstyd za to, co zaprezentował mój zespół - powiedział trener Ruchu.

"Niebieskie" umocniły się na 5. miejscu. W sobotę zmierzą się w Szczecinie, z przedostatnią w tabeli Pogonią. Janusz Szymczyk mówi wprost: - Jak zagramy tak jak dziś, to przegramy - zakończył.

16. kolejka PGNiG Superligi
KPR Ruch Chorzów - Finepharm Polkowice 26:21 (15:7)

Ruch: Wąż, Karwat, Montowska - Pieniowska 4, Jasinowska 9, Lesik 7, Polenz 4, Krzymińska 1, Rodak 1, Rzeszutek, Lanuszny, Kempa, Pawlik.
(fab)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.