Obrona się posypała. Zmiennicy nie dali rady

Chorzowianin 2017-11-17 | Komentarzy: 0
Kartki, choroba, kontuzja - los nie oszczędzał "Niebieskich" przed i w trakcie spotkania ze Stalą Mielec. Eksperymentalnie zestawiona defensywa Ruchu popełniła niestety kilka kosztownych błędów. Trzy punkty zgarnęli goście, którzy zwyciężyli na Cichej 2:1.
Obrona się posypała. Zmiennicy nie dali rady

Adrian Liberacki (nr 29) w walce z Rafałem Grodzickim ze Stali, byłym zawodnikiem Ruchu | Fot. Marcin Bulanda

Przed meczem odbyło się wręczenie nagrody imienia Gerarda Cieślika. Statuetkę otrzymują co roku postaci zasłużone dla klubu z Cichej. Pierwszego, symbolicznego "Cieślika" otrzymała w 2014 r. żona pana Gerarda, Krystyna. Kolejnymi laureatami byli: Eugeniusz Lerch i Jan Benigier. W piątkowy wieczór do tego grona dołączył Antoni Nieroba, który rozegrał w barwach Ruchu aż 401 spotkań.

Nagrodę 78-letniemu Nierobie wręczył prezes Ruchu Janusz Paterman. Laureatowi gratulowali także: Marcin Michalik (zastępca prezydenta Chorzowa) oraz Henryk Kula (prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej). Ponadto Stanisław Oślizło wręczył legendzie "Niebieskich" nominację do Klubu Wybitnego Piłkarza Śląska.

17 listopada 53. urodziny obchodził Krzysztof Warzycha. Kibice odśpiewali "Guciowi" przed pierwszym gwizdkiem "Sto lat".

Juan Ramon Rocha, trener Ruchu, zmuszony był dokonać kilku zmian w składzie. Za żółte kartki pauzowali Bojan Marković i Miłosz Trojak, a z chorobą zmagał się Mateusz Zawal. W tej sytuacji Argentyńczyk wystawił na środku obrony Kacpra Czajkowskiego, który rozegrał tylko sześć spotkań na początku sezonu (gdy na Ruch nałożony był zakaz transferowy). 19-latkowi towarzyszył na środku defensywy doświadczony Marcin Kowalczyk. W wyjściowym składzie - po 2,5-miesięcznej przerwie - pojawił się Bartosz Nowak.

Można było mieć obawy o postawę obrońców. To jednak nie oni, a Libor Hrdlicka w 11. minucie popełnił fatalny błąd. Bramkarz Ruchu wybiegł poza pole karne, lecz zamiast wybić piłkę - skiksował. Mateusz Cholewiak ze Stali miał przed sobą pustą bramkę. Uderzył z ok. 30 m i… spudłował. Kibice "Niebieskich" odetchnęli z ulgą.

Goście byli w I połowie zespołem lepszym. Cholewiak i Mateusz Gancarczyk kilka razy uderzali na bramkę Hrdlicki. Jakby mało było kadrowych problemów w drużynie z Chorzowa, po dwóch kwadransach kontuzji stawu skokowego doznał Kowalczyk. Kuśtykając, opuścił plac gry, potrzebna była zmiana.

Szansę debiutu w Ruchu otrzymał Adrian Liberacki. Zajął on miejsce Mateusza Hołowni na lewej stronie, a ten drugi przeszedł na środek (zamiast Kowalczyka). Tak eksperymentalnego zestawienia w tym sezonie jeszcze nie było.

Po roszadzie w obronie Ruchu goście wyczuli swoją szansę. Widząc, że chorzowianie mają problemy, zaatakowali. Szybko przyniosło to efekty. W 40. minucie Tomasz Swędrowski zagrał do Cholewiaka, a ten uderzeniem głową umieścił piłkę w długim rogu bramki Ruchu.

Zirytowani postawą "Niebieskich" kibice głośno wyrażali swoje niezadowolenie. Zespół Rochy do 45. minuty nie stworzył ani jednej sytuacji do zdobycia bramki. Niespodziewanie jednak, "z niczego", mógł paść gol na 1:1. W doliczonym czasie gry debiutant Liberacki huknął z ok. 25 m, ale piłka odbiła się od poprzeczki.

Za to druga połowa rozpoczęła się dla Ruchu znakomicie. Maciej Urbańczyk został sfaulowany w odległości ok. 30 m od bramki Stali. Do piłki podszedł Brazylijczyk Mello i pięknym strzałem - lewą nogą, nad murem - zmusił Radosława Majeckiego do kapitulacji.

Natychmiast ożywiły się trybuny. A "Niebiescy" poczuli krew. Po błędzie piłkarzy z Mielca przed szansą stanął Miłosz Przybecki. Uderzył mocno, w krótki róg, ale Majecki obronił. Za moment bliski szczęścia był Nowak. Znalazł się przed bramkarzem Stali i pozostało mu tylko przymierzyć. Niestety przestrzelił.

Po bardzo dobrym kwadransie w wykonaniu Ruchu obudzili się mielczanie. Dwa razy na bramkę "Niebieskich" szarżował rezerwowy Michał Janota. W pierwszej sytuacji przeniósł piłkę nad poprzeczką, w drugiej został w ostatniej chwili zablokowany przez Liberackiego.

W końcówce jedni i drudzy starali się przechylić szalę na swoją korzyść. Nowak próbował zaskoczyć Majeckiego silnym uderzeniem z dystansu, a za moment niecelnie główkował Przybecki. Z kolei w 81. minucie pod bramką Ruchu powstało ogromne zamieszanie. Po rzucie rożnym jeden z zawodników gości główkował, a piłkę z linii bramkowej wybił Czajkowski. Przed polem karnym dopadł do niej Dominik Sadzawicki, uderzył i… futbolówka zatrzymała się na słupku.

Remisem mecz się jednak nie zakończył. Niestety, eksperymentalnie zestawiona obrona Ruchu popełniła dwa koszmarne błędy w ciągu paru sekund. Najpierw Czajkowski przepuścił piłkę, a następnie - po dośrodkowaniu piłkarza Stali - Liberacki zagrał ją wprost pod nogi Janoty. Ten podał na prawo, do Gancarczyka, który pokonał Hrdlickę.

Ruch mógł jeszcze uratować punkt, ale Balicki w dogodnej sytuacji uderzył w boczną siatkę.

Porażka komplikuje sytuację "Niebieskich", którzy nadal okupują ostatnie miejsce. W środę, 22 listopada, zagrają po raz ostatni w tym roku na Cichej: w zaległym meczu z Wigrami Suwałki (godz. 18.00).

Powiedzieli po meczu

Zbigniew Smółka (trener Stali): - Bardzo fajny mecz dla widza. Przede wszystkim atmosfera na stadionie - i nasi kibice wspaniale dopingowali, i na Cichej zawsze jest kocioł, stadion się "gotuje", szczególnie po bramce. Wpływ na przebieg spotkania miało zejście z boiska Kowalczyka. Mogliśmy ten mecz "zamknąć" już do przerwy. Po bramce Ruchu na 1:1 było naprawdę ciężko. Przetrzymaliśmy ten moment, zmiany w naszej drużynie były bardzo dobre. Chłopcy, którzy weszli z ławki, spełnili swoje zadania. Tu o punkty jest bardzo ciężko. Kawał serca zostawili moi piłkarze, by wywieźć stąd trzy punkty.

Juan Ramon Rocha (trener Ruchu): Pierwsze 40 minut było najgorsze, odkąd przyszedłem do zespołu. Każdy zawodnik, którego brakuje do gry, jest poważnym osłabieniem. Niespodziewana kontuzja Kowalczyka rozbiła naszą linię obrony.  Zachwiało to jej równowagą. Pierwszy raz grała ona w eksperymentalnym ustawieniu, gdzie tylko Villafane występował na swojej pozycji. W przerwie powiedziałem zawodnikom, żeby każdy z nich podszedł do tego meczu egoistycznie. W drugiej połowie obraz gry był dużo lepszy niż w pierwszej. Zawodowa piłka niestety jest twarda. Jeżeli się wygrywa, wszystko jest fajnie, jeśli się przegrywa, jest smutek. Najważniejsze w tym sporcie jest to, że jest następna szansa, by poprawić to, co dziś nie wyszło. Mamy jeszcze dwa mecze do końca rundy. W następnym wróci dwóch zawodników (Marković i Trojak - przyp. red.). Wierzę w to, że drużyna do środy dojdzie do siebie. Wierzę w tych chłopaków. Chcę, żeby kibice wsparli drużynę w tym trudnym meczu, jaki czeka nas w środę.

18. kolejka Nice I Ligi
Ruch Chorzów - Stal Mielec 1:2 (0:1)
Bramka:
Mello (50. rzut wolny) - Cholewiak (40), Gancarczyk (88).
Żółte kartki: Walski - Kiercz.
Sędziował Wojciech Krztoń (Olsztyn). Widzów 4578.
Ruch: Hrdlicka - Villafane, Czajkowski, Kowalczyk (32. Liberacki), Hołownia - Przybecki, Urbańczyk, Nowak, Walski, Mello (84. Słoma) - Posinković (75. Balicki).
Stal: Majecki - Sadzawicki, Kiercz, Grodzicki, Leandro - Gancarczyk, Lech (86. Marciniec), Swędrowski (62. Janota), Getinger, Banaszewski (72. Djermanović) - Cholewiak.

(mf)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.