Remis, który trzeba szanować. Akcja-kuriozum na Cichej

Michał Walski strzelił jedną z bramek dla Niebieskich w meczu z Wigrami | Fot. Marcin Bulanda
Spotkanie Ruch - Wigry miało zostać rozegrane 10 listopada, ale chorzowianie wystąpili o zmianę terminu z uwagi na powołanie dwóch piłkarzy do reprezentacji - Artura Balickiego i Mateusza Hołowni. PZPN przełożył mecz na 22 listopada.
Po porażce ze Stalą Mielec 1:2 Juan Ramon Rocha dokonał aż pięciu zmian w wyjściowym składzie. Między słupkami wystąpił Nikołaj Bankow, w obronie - powracający po kartkowej pauzie - Bojan Marković i Miłosz Trojak, w linii środkowej Mateusz Zawal, zaś w ataku Artur Balicki. Z meczowej "18" wypadli zaś Kacper Czajkowski i Adrian Liberacki, po błędzie których chorzowianie stracili drugą bramkę we wspomnianym spotkaniu ze Stalą.
Wigry przystąpiły do meczu na Cichej podbudowane sobotnim zwycięstwem 3:0 w Tychach. Zespół Artura Skowronka nie wracał po nim do domu, lecz udał się na krótkie zgrupowanie na Stadionie Śląskim.
W środowym spotkaniu pierwszą okazję zmarnowali "Niebiescy". Po krótko rozegranym rzucie wolnym Mello przymierzał się do strzału z ok. 13 m, ale niestety skiksował. Poszła kontra, która mogła się zakończyć dla chorzowian fatalnie. Patryk Klimala znalazł się przed Bankowem, ale Bułgar wyszedł zwycięsko z pojedynku sam na sam.
Gospodarze próbowali zaskoczyć bramkarza Wigier uderzeniami z dystansu. Zawal i Michał Walski (z wolnego) przenosili jednak piłkę nad poprzeczką.
W 34. minucie podopieczni trenera Rochy popełnili błąd w obronie. Po dośrodkowaniu z lewej strony obrońcy zostawili bez opieki Klimalę, który strzałem głową nie dał szans Bankowowi.
Na trybunach zapanowała cisza, ale już za moment zamieniła się w euforię. Ruch bowiem błyskawicznie zrewanżował się Wigrom. Po akcji Miłosza Przybeckiego jeden ze stoperów gości zbyt krótko wybił piłkę. Dopadł do niej Walski i uderzeniem w sam róg wyrównał.
Niestety ostatnie słowo w tej części gry należało do gości. Raz jeszcze - podobnie jak na początku spotkania - wyprowadzili zabójczą kontrę. Wyszli w trzech na czterech piłkarzy z Chorzowa, a mimo piłka znalazła się w siatce. Podawał Damian Gąska, a akcję z bliska wykończył 19-letni Klimala, notując drugie trafienie.
Niewiele brakowało, a na początku drugiej połowy Ruch zaliczyłby kolejny nokdaun po kontrze Wigier. Gąska znów szarżował lewą stroną, zagrał do środka do Klimali, ale młody napastnik przyjął piłkę niedokładnie, umożliwiając wychodzącemu z bramki Bankowowi zażegnanie niebezpieczeństwa.
Wkrótce strzelec dwóch goli dla Wigier opuścił boisko z powodu kontuzji. Wreszcie uaktywnił się Ruch, a konkretnie Mello. Najpierw Brazylijczyk uderzył tuż nad bramką, a później wykonywał rzut wolny z ok. 25 metrów. Kibice liczyli, że wyjdzie mu równie piękny strzał co w ostatnim spotkaniu ze Stalą. Tym razem słychać było tylko jęk zawodu - piłka minęła słupek bramki Łukasza Budziłka. Z kolei po uderzeniach Przybeckiego i Posinkovicia górą był golkiper z Suwałk.
Pod drugą bramką też sporo się działo. Najpierw Artur Bogusz silnym strzałem sprawił problemy Bankowowi, a potem w polu karnym Ruchu - po starciu z Markoviciem - padł Mateusz Radecki. Goście domagali się "jedenastki", ale arbiter nie użył gwizdka.
Gdy w 79. minucie "Niebiescy" wykonywali rzut rożny, kibice wypatrywali rosłych Markovicia i Trojaka. Tymczasem żaden ze stoperów nie doszedł do piłki. Spadła ona tuż przed linią bramkową, a tam dopadł do niej Hołownia, wyrównując na 2:2.
Wigry mogły odzyskać prowadzenie, jednak Bankow w świetnym stylu obronił uderzenie Radeckiego. A w doliczonym czasie gry byliśmy świadkami sytuacji, którą rzadko ogląda się na meczach. Piłkarze z Suwałk mogli i powinni strzelić gola na 3:2. Trzech z nich znalazło się w doskonałej sytuacji, ale zachowywali się tak, jakby... nie chcieli rzucić "Niebieskich" na kolana. Żaden nie oddał strzału. Podawali do siebie, podawali, aż w końcu Ruch się wybronił. Coś niesamowitego!
- Wiadomo, że odczuwamy pewien niedosyt, ale mając w pamięci ostatnią sytuację, szanujemy ten punkt - podkreślił kapitan zespołu Maciej Urbańczyk, który już zakończył ten rok. W następnym spotkaniu czeka go pauza za kartki.
Ruch zapisał na koncie piętnasty punkt, nadal jednak zamyka tabelę. Ostatni w tym roku mecz rozegra w niedzielę, 26 listopada (godz. 15.00) - w Głogowie z Chrobrym (6. miejsce).
Powiedzieli po meczu:
Artur Skowronek (trener Wigier): - Uważam, że zagraliśmy kolejny raz dobre spotkanie. Szanujemy ten punkt, natomiast jesteśmy zawiedzeni, że nie mamy kompletu. Mieliśmy więcej klarownych sytuacji, w tym tę ostatnią, stąd duży niedosyt. Za tę ostatnią sytuację nie jestem wściekły na piłkarzy. Oni sami na siebie są wściekli. Wiemy, że mogliśmy i powinniśmy zamknąć ten mecz. Jednak szanuję ogromnie pracę moich piłkarzy, gratulacje dla nich.
Juan Ramon Rocha (trener Ruchu): - Był to bardzo dobry mecz dla kibiców, jeśli chodzi o pierwszą ligę. Wydaje mi się, że ostatnio widzę u wielu drużyn zmianę stylu gry. To dobrze dla naszej ligi. Dziś była to jedna z lepszych drużyn, jaka wystąpiła tu na Cichej. Drużyna, która grała ofensywny futbol, taki jak my chcemy grać, dlatego spotkanie było otwarte. Chcę pogratulować chłopakom, że w II połowie znowu pokazali, że mogą grać dobrze i efektywnie, mimo dwóch zmian - Walskiego i Zawala - wywołanych kontuzją i złym samopoczuciem. Mecz w końcówce mogła wygrać jedna i druga drużyna. Na takie mecze warto przychodzić, warto je oglądać.
Z tymi problemami, jakie miała ta drużyna, trzeba pogratulować chłopakom tych 20 punktów (Ruch ma ich w tabeli 15, ale startował z poziomu minus pięć - przyp. red.). Od chwili, gdy przyszedłem do zespołu, zespół w każdym meczu strzela bramki.
Mecz zaległy z 17. kolejki Nice I Ligi
Ruch Chorzów - Wigry Suwałki 2:2 (1:2)
Bramki: Walski (34), Hołownia (79) - Klimala dwie (35, 45).
Żółte kartki: Zawal, Urbańczyk - Kościelny, Pyłypczuk.
Sędziował Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska). Widzów 4044.
Ruch: Bankow - Villafane, Trojak, Marković, Hołownia - Przybecki, Walski (54. Słoma), Zawal (48. Posinković), Urbańczyk, Mello - Balicki (72. Nowak).
Wigry: Budziłek - Spychała, Kościelny, Jurkowski, Bogusz - Pyłypczuk (85. Dadok), Gąska, Sokołowski, Radecki, Rybicki (63. Obst) - Klimala (55. Iorga).
Reklama:
Dyskusja: