„Mamy to!”. Kluczowa wygrana piłkarek Ruchu

Radość piłkarek z Chorzowa po pokonaniu zespołu z Jeleniej Góry | Fot. Marcin Bulanda
Spotkanie dwóch KPR-ów miało ogromne znaczenie w rywalizacji o utrzymanie w Superlidze. Ekipa z Jeleniej Góry zajmowała jedenaste (pierwsze z "barażowych") miejsce w tabeli, do dziesiątego Ruchu traciła trzy punkty.
Początek meczu to popis Karoliny Kuszki, która broniła jeden rzut za drugim - najpierw zastopowała obie skrzydłowe z Jeleniej Góry, a później odbijała piłki po rzutach rozgrywających KPR-u. Łącznie zanotowała aż sześć udanych interwencji.
Przy tak grającej bramkarce "Niebieskie" powinny prowadzić różnicą czterech czy pięciu bramek. Niestety było "tylko" 2:0 (gole Jasinowskiej i M. Drażyk), bo dwie kontry źle rozegrała Agnieszka Piotrkowska (faul w ataku i niecelny rzut z czystej pozycji).
Doskonale spisującą się Kuszkę pokonała dopiero Sylwia Jasińska, wykorzystując w 6. minucie rzut karny. Wkrótce drużyna Michała Pastuszki doprowadziła do remisu (3:3, 4:4, 5:5), m.in. dzięki bramkarce Natalii Filończuk, która broniła rzuty Drażyk i Joanny Rodak.
Remis był jeszcze w 22. minucie po golu Marty Karweckiej (7:7), później zaś zespół Jarosława Knopika zaczął uzyskiwać przewagę. Na trzy bramki Drażyk jeleniogórzanki nie znalazły odpowiedzi, a po trafieniu Żanety Lipok było nawet 11:7 dla Ruchu. Po pierwszej połowie "Niebieskie" prowadziły trzema golami, bo tuż przed syreną Kobzar pokonała Kuszkę.
Drugą odsłonę Ruch rozpoczął od udanej akcji Lipok, ale później do głosu doszły przyjezdne. Przewaga gospodyń stopniała do jednego gola, a bolesnego urazu doznała Drażyk (popchnięta przez rywalki podczas oddawania rzutu). Na szczęście liderka Ruchu po kilku minutach wróciła na boisko, a pod jej nieobecność koleżanki doprowadziły do stanu "plus cztery" (17:13).
Trener Michał Pastuszko zmienił system obrony. Indywidualną opiekę dostały Drażyk i Piotrkowska, ale nie przeszkodziło to chorzowiankom w budowaniu przewagi. W 49. minucie po golu Rodak prowadziły już sześcioma bramkami (22:16).
Wystarczyło jednak kilka minut nieuwagi, by zrobiło się nerwowo. Szczypiornistki z Chorzowa nagle zaczęły popełniać proste błędy i umożliwiać rywalkom zdobywanie bramek z szybkich kontr. Było 22:19, później karę dostała Karolina Jasinowska, a Małgorzata Jurczyk rzuciła 20. gola dla Jeleniej Góry.
W ważnym momencie Lipok została sfaulowana przez Kobzar. Efektem był rzut karny dla Ruchu i dwie minuty dla rozgrywającej gości. Magdalena Drażyk przerwała trwającą pięć minut niemoc (23:20).
Przy stanie 24:21 gospodynie miały kilka okazji na dobicie rywalek, ale żadnej z nich nie wykorzystały. Tymczasem w ostatniej minucie KPR z Jeleniej Góry zdobył dwie bramki. Na 10 s przed końcem Ruch rozpoczynał grę i musiał dbać tylko o to, by nie zgubić piłki. Nie zgubił.
- Mamy to! - cieszył się prezes Ruchu Klaudiusz Sevković. Jego drużyna jest już naprawdę blisko zapewnienia sobie utrzymania w lidze. Na trzy kolejki przed końcem wyprzedza KPR Jelenia Góra o sześć punktów (a ostatnią w tabeli Koronę Kielce o dziesięć), a do tego ma lepszy bilans meczów bezpośrednich z ekipą z Karkonoszy.
W następnej kolejce (5 maja) nasz zespół zagra na wyjeździe z dziewiątym w tabeli UKS PCM Kościerzyna.
29. kolejka PGNiG Superligi
KPR Ruch Chorzów - KPR Jelenia Góra 24:23 (12:9)
KPR Ruch: Kuszka - Jasinowska 7, M. Drażyk 7, Polańska, Masłowska, Lesik 1, Piotrkowska 2, Rodak 3, Kiel, Lipok 3, Stokowiec 1.
KPR Jelenia Góra: Filończuk, Wierzbicka - Karwecka 1, Bielecka 1, Oreszczuk 2, A. Tomczyk 5, Jurczyk 4, Kobzar 3, Załoga 4, Jasińska 2, Żukowska 1, Kanicka, M. Tomczyk.
Reklama:
Dyskusja: