Niecodzienny mecz na Kresach. Oldboje Ruchu pokonali kibiców

Krzysztof Warzycha skupiał na sobie uwagę przeciwników. Do siatki trafił z rzutu karnego | Fot. Marcin Bulanda
Zanim obie drużyny wyszły na boisko na Kresach, odbył się panel dyskusyjny, podczas którego wspominano Gerarda Cieślika. - Miałem okazję przez pięć lat wozić go moim samochodem, gdy wróciłem z Austrii. Brakuje go wśród nas - mówił Tadeusz Małnowicz, były zawodnik "Niebieskich", mistrz Polski z 1979 r.
Oprócz wspomnień były także pytania o aktualną sytuację chorzowskiego Ruchu. - Jeszcze jest sześć meczów, mamy osiemnaście punktów do zdobycia, aczkolwiek trudno być wielkim optymistą. Mam nadzieję, że w tych pozostałych spotkaniach piłkarze zagrają z zębem - podkreślał Jan Rudnow, mistrz z Ruchem z 1968 r.
Później w roli głównej wystąpili oldboje i kibice "Niebieskich". W składzie tych pierwszych znaleźli się m.in. Krzysztof Warzycha, Piotr Lech, Ireneusz Adamski, Mirosław Jaworski, Mamia Dżikija, Sławomir Jarczyk oraz Józef Nowak. Ten ostatni - zawodnik z mistrzowskiej ekipy z 1989 r. - na co dzień mieszka w Niemczech, w marcu skończył 60 lat.
Początek spotkania należał do kibiców Ruchu. Zamknęli oldbojów na ich połowie, wykorzystywali przewagę szybkości, a efektem tego były dwa gole. - Jeszcze cztery! - krzyknęli fani, którzy dopingowali kibicowską ekipę. To rzecz jasna nawiązanie do ostatnich wyników "Niebieskich" (0:6 z Pogonią Siedlce i 1:6 z Miedzią Legnica).
Wydawało się, że w takim tempie "szóstka" jest całkiem realna, ale oldboje Ruchu otrząsnęli się po trudnym początku. W bramce dobrze spisywał się Lech, zaś w przodzie zagrożenie starał się stwarzać Warzycha. "Guciowi" początkowo nie szło, zmarnował sytuację sam na sam.
Jednak w drugiej połowie doszło do zwrotu akcji. Najpierw Warzycha został popchnięty w polu karnym i pewnie wykorzystał "jedenastkę". Później pomylił się jeden z kibiców, pakując piłkę do własnej bramki. W końcówce niecodziennego spotkania Warzycha dośrodkował z lewej strony, a Jarczyk zdobył zwycięską bramkę dla drużyny oldbojów.
- Ino "Żaba" zszedł i od razu inna gra - śmiał się Piotr Lech, mając na myśli przedwczesne opuszczenie boiska przez Mirosława Jaworskiego (z powodu pękniętego buta).
- Odrobiliśmy stratę, a potem zaparkowaliśmy autobus - śmiał się grający w składzie oldbojów Ruchu Zbigniew Cieńciała, dziennikarz katowickiego "Sportu".
Zobacz galerię z meczu na Kresach - autorem zdjęć jest Marcin Bulanda.
Reklama:
Dyskusja: