To już jest koniec. Ruch spadł do II ligi

Chorzowianin 2018-05-27 | Komentarzy: 0
Święta Wojna, czyli pojedynek Ruchu Chorzów z Zagłębiem Sosnowiec, zakończyła się sukcesem gości. Sosnowiczanie awansowali do Ekstraklasy, zaś "Niebiescy" spadli na trzeci poziom rozgrywek. Pod koniec spotkania doszło do dramatu na trybunach - reanimowana była matka piłkarza Ruchu Bartłomieja Kulejewskiego. Niestety wysiłki ratowników medycznych i lekarzy nie przyniosły oczekiwanego efektu.
To już jest koniec. Ruch spadł do II ligi

Fot. Marcin Bulanda

Przed przedostatnią kolejką sezonu chorzowianie mieli jeszcze cień szansy na utrzymanie w Nice I Lidze. By przedłużyć nadzieje, musieli pokonać Zagłębie Sosnowiec, a do tego liczyć na korzystne rozstrzygnięcia w rozgrywanych równolegle meczach z udziałem Górnika Łęczna (z Rakowem Częstochowa), Stomilu Olsztyn (ze Stalem Mielec) oraz Olimpii Grudziądz (z GKS-em Katowice). Konkretnie - na porażki rywali ze strefy barażowo-spadkowej.

Zagłębie przyjechało na Cichą z efektowną serią - pięciu zwycięstw z rzędu. Wicelider tabeli mógł zapewnić sobie awans do Ekstraklasy. Musiał jedynie uzyskać korzystniejszy rezultat od trzeciej w tabeli Chojniczanki, która grała w Legnicy. W barwach Zagłębia wystąpiło w niedzielnym meczu dwóch byłych "Niebieskich" - obrońca Mateusz Cichocki oraz pomocnik Bartłomiej Babiarz.

Z kolei trener Dariusz Fornalak wyszedł z założenia, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Postawił na identyczną jedenastkę jak w meczach z GKS-em Katowice (1:0) i Odrą Opole (3:0).

Od początku lepsze wrażenie sprawiali goście. W 12. minucie przeprowadzili szybką kontrę. Tomasz Nowak podał na lewe skrzydło, gdzie Alexandre Cristovao wygrał pojedynek biegowy z Gracjanem Komarnickim. Obrońca bezskutecznie gonił pomocnika z Angoli. Ten wpadł w pole karne i posłał piłkę obok Nikołaja Bankowa.

Później Babiarz starał się zaskoczyć Bankowa. Po nieprzyjemnym uderzeniu pomocnika Zagłębia bramkarz Ruchu odbił piłkę na rzut rożny.

Kibice "Niebieskich" podnieśli się z miejsc w 19. minucie. Ruch skontrował, Michał Walski biegł od połowy na bramkę Zagłębia, ale dał się dogonić rywalom. Naciskany przez nich oddał słaby strzał, z którym bez problemów poradził sobie Dawid Kudła.

Ciekawie było w ostatnich minutach pierwszej połowy. Obrońcy Zagłębia na moment się zagapili, Jakub Kowalski uderzył z ok. 14 m, niestety tylko w boczną siatkę. Za moment Ruch miał mnóstwo szczęścia. Cristovao po raz kolejny łatwo ograł Komarnickiego i posłał piłkę wzdłuż bramki. Nabiegający Adam Banasiak miał tylko dostawić nogę. Zrobił to jednak tak niedokładnie, że futbolówka znalazła się w rękach Bankowa. Na drugą połowę Komarnicki już nie wyszedł, zastąpił go Patryk Sikora.

Po 45 minutach nie tylko w Chorzowie wynik był dla Ruchu niekorzystny. Olimpia prowadziła, zaś w meczach z udziałem Górnika i Stomilu był remis.

Goście mogli podwyższyć prowadzenie na początku drugiej odsłony. Tomasz Nowak wyłożył piłkę niepilnowanemu Szymonowi Lewickiemu, ale po strzale napastnika Zagłębia z interwencją zdążył jeden z chorzowian.

Dominacja sosnowiczan była bezdyskusyjna. Nowak starał się zaskoczyć Bankowa strzałem zza pola karnego, lecz Bułgar spisał się znakomicie. Później po podaniu Nowaka sam na sam z bramkarzem Ruchu był Lewicki, ale nie trafił w bramkę.

Mecze przedostatniej kolejki I ligi (podobnie jak ostatniej, 3 czerwca) zostały  zaplanowane na godz. 12.45. Spotkanie przy Cichej rozgrywane było w upale, dlatego sędzia Tomasz Kwiatkowski dwukrotnie zarządzał przerwy na uzupełnienie płynów.

Zagłębie było zdecydowanie bliżej strzelenia drugiego gola niż chorzowianie bramki wyrównującej. Kilka razy popłoch w defensywie Ruchu siał Nowak (groźne uderzenie z rzutu wolnego czy wyłożenie piłki Lewickiemu, który przegrał pojedynek z Bankowem).

Zespół Dariusza Fornalaka w II połowie odpowiedział w zasadzie tylko raz. W doliczonym czasie gry uderzał Bartosz Nowakowski, ale Dawid Kudła skutecznie interweniował. Chorzowianie mieli jeszcze rzut rożny, bramkę gości szturmował nawet Bankow, ale bez efektu.

Po końcowym gwizdku podopieczni Dariusza Dudka świętowali awans do Ekstraklasy wraz z grupą swoich fanów. Piłkarze Ruchu także podziękowali swoim kibicom za doping. Z trybun Świętą Wojnę obejrzało prawie 7,5 tys. osób.

Pod koniec meczu doszło do dramatu na trybunie. Jak poinformował rzecznik prasowy klubu z Cichej Witold Jajszczok, reanimowana była matka piłkarza Ruchu Bartłomieja Kulejewskiego - Marzena Kulejewska. Akcja służb medycznych trwała także po zakończeniu spotkania, dlatego trener Dariusz Fornalak pojawił się na konferencji prasowej tylko na moment. - Są ważniejsze sprawy - powiedział.

Niestety wysiłki ratowników medycznych i lekarzy nie przyniosły oczekiwanego efektu.

"Mężowi, dzieciom i bliskim Zmarłej oraz wszystkim, których dotknęła Jej śmierć, składamy najszczersze kondolencje. Ta tragedia boleśnie dotyka każdego, kto w jakikolwiek sposób związany jest ze społecznością „Niebieskich”. Brakuje słów, by wyrazić żal i współczucie jakim obdarzamy Bartłomieja i jego rodzinę" - czytamy w komunikacie zamieszczonym na stronie Ruchu.

 

Powiedzieli po meczu
Dariusz Dudek (trener Zagłębia): - To moja najszczęśliwsza konferencja prasowa, bo awansowaliśmy do Ekstraklasy. Najpierw słowa uznania dla Ruchu. Ruch stworzył grupę ludzi młodych, ambitnych, ma w składzie wielu Polaków. Pokazał, że warto inwestować w młodzież. To dobry kierunek. Wracając do nas, mamy jeszcze jeden mecz, z Tychami. Będzie dla mnie bardzo ważny, na pewno go nie zlekceważymy. Dziś pewnie będziemy świętować. Słowa uznania także dla naszych kibiców, którzy licznie za nami jeżdżą.
Myślę, że Zagłębie Sosnowiec może być w przyszłości jednym z najlepszych klubów w Polsce. Narzuciłem presję panu prezydentowi Sosnowca, który jest bardzo przychylny naszemu klubowi. Wiadomo, że w Ekstraklasie potrzebny jest nowy stadion.
Poprzednie dwa lata zajmowaliśmy trzecie miejsce w I lidze. Duża zasługa naszych piłkarzy. Zmienili się mentalnie. Ciężko pracują, a dziś mają nagrodę.

Dariusz Fornalak (trener Ruchu): - W mojej ocenie oglądaliśmy zacięty mecz dwóch drużyn ze skrajnych miejsc w ligowej tabeli. W decydujących momentach zabrakło nam doświadczenia i piłkarskich umiejętności.

33. kolejka Nice I Ligi
Ruch Chorzów - Zagłębie Sosnowiec 0:1 (0:1)
Bramki:
Cristovao (12).
Żółte kartki: Kowalski, Małkowski - Cristovao, Puchacz, Kudła, Nowak.
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 7426.
Ruch: Bankow - Komarnicki (46. Sikora), Kulejewski, Małkowski, Hołownia - Kowalski, Urbańczyk, Walski (67. Balicki), Bogusz, Mello (36. Nowakowski) - Majewski.
Zagłębie: Kudła - Nawotka, Jędrych, Cichocki, Puchacz - Cristovao (87. Sanogo), Rzońca, Babiarz (68. Milewski), Nowak, Banasiak (64. Wrzesiński) - Lewicki.

(mf)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.