Czerwona kartka zmieniła losy meczu

Pomocnik Ruchu Jakub Kowalski w walce z piłkarzem z Pruszkowa | Fot. Marcin Bulanda
Mecz Ruchu ze Zniczem miał odbyć się w miniony weekend, ale chorzowianie wystąpili o nowy termin z uwagi na powołanie Mateusza Bogusza do reprezentacji. Pomocnik z Chorzowa wystąpił w dwóch spotkaniach kadru U-19 ze Szkocją (przegranym 1:3 i wygranym 4:3).
Przed wtorkowym pojedynkiem oba zespoły miały po 11 punktów. Po raz pierwszy w tym sezonie Dariusz Fornalak zdecydował się na grę dwoma napastnikami. Artura Balickiego wsparł w ataku doświadczony Wojciech Kędziora. Miejsce w wyjściowej jedenastce stracił zaś pomocnik Michał Walski.
Ruch z pasją zaatakował od pierwszej minuty. W 3. minucie Mateusz Bartolewski huknął z woleja, ale Piotr Misztal instynktownie odbił piłkę na rzut rożny. Druga próba lewego obrońcy "Niebieskich" była już udana. Ze stałego fragmentu dośrodkowywał Tomasz Podgórski, a Bartolewski wygrał pojedynek powietrzny i głową posłał piłkę do siatki.
To drugi gol 20-letniego piłkarza w drugim meczu z rzędu (poprzednio trafił z Rozwojem Katowice, również "główką" po rzucie rożnym).
Po mocnym początku chorzowian przebudzili się goście. Skrzydłowy Znicza Patryk Kubicki uderzał z ostrego kąta, Kamil Lech był jednak na posterunku. Później znów przeważali gospodarze. Kolejną dobrą okazję miał… Bartolewski. Tym razem po jego uderzeniu głową Misztal przeniósł piłkę nad poprzeczką. Za moment strzelał z dystansu Podgórski - znów jedynym efektem był rzut rożny.
W końcówce I połowy kibice Ruchu dwa razy odetchnęli z ulgą. Najpierw fatalny błąd przy przyjęciu popełnił Lech. Piłka odskoczyła mu od nogi, ale w ostatnim momencie wybił ją spod nóg napastnika Znicza. Później zaś zza pola karnego huknął Przemysław Kocot, ale trafił w poprzeczkę.
Dwie okazje dla gości przedzieliła "setka" dla drużyny Dariusza Fornalaka. W sytuacji sam na sam z Misztalem był Balicki, ale przegrał ten pojedynek.
Po dobrej, emocjonującej I części po przerwie tempo gry wyraźnie spadło. Ruch miał jedną dobrą okazję do podwyższenia prowadzenia. Bogusz w efektownym stylu przedarł się w pole karne rywali, ale ani nie oddał strzału, ani nie podał w tempo do Kędziory. Gdy w końcu zdecydował się na dogranie, rywale zdążyli się ustawić.
W 76. minucie sytuacja wymknęła się "Niebieskim" spod kontroli. Po szybkiej kontrze Znicza sam na bramkę Lecha biegł Patryk Kubicki. Dominik Małkowski nie miał szans go dogonić. Mógł tylko faulować, narażając się na czerwoną kartkę. Tak też zrobił. Sędzia wyrzucił stopera Ruchu z boiska (to już druga "czerwień" Małkowskiego w tym sezonie) i podyktował rzut wolny z 18 m dla Znicza.
Ze stałego fragmentu rywale krzywdy Ruchowi nie zrobili. Jednak kilka minut później Znicz wyrównał. Wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Dariusz Zjawiński wyskoczył wyżej od obrońcy Ruchu i uderzeniem głową nie dał szans Lechowi.
W tym momencie prysły marzenia o trzeciej wygranej z rzędu. W ostatnich minutach nasz zespół, grając w osłabieniu, musiał skupić się na obronie remisu.
W sobotę kolejnym rywalem Ruchu będzie Stal Stalowa Wola. Mecz zostanie rozegrany w Boguchwale (godz. 16). Natomiast na Cichej "Niebieskich" zobaczymy 21 września, w meczu z Gryfem Wejherowo (godz. 19.20).
Powiedzieli po meczu:
Andrzej Prawda (trener Znicza): Przed meczem ten wynik wzięlibyśmy w ciemno. Wiedzieliśmy, gdzie jedziemy. Jak jeden z kolegów zażartował, jechaliśmy do świątyni. Nie po to, by się modlić, ale do świątyni piłkarskiej, żeby powalczyć. Zespół zostawił dużo zdrowia, na ten wynik żeśmy zasłużyli. Pierwsza połowa była ze wskazaniem na gości, w drugiej połowie mieliśmy lekką przewagę. Pomogła nam czerwona kartka, po której zdominowaliśmy wydarzenia na boisku.
Dariusz Fornalak (trener Ruchu): - Nie ukrywam, że jesteśmy rozczarowani wynikiem spotkania. Nie zamknęliśmy go przy wyniku 1:0. Nie zasłużyliśmy na zwycięstwo. Gdy popełnia się tak kardynalny błąd (skutkujący faulem i czerwoną kartką - przyp. red.), nie ma co liczyć na to, że ten mecz się wygra. Dobrze, że go nie przegraliśmy.
Zagraliśmy dwoma napastnikami, bo chcieliśmy szczególnie w pierwszych fragmentach zdominować przeciwnika, grać ofensywnie. W wielu fragmentach to się udawało. Jednak nie dokończyliśmy dzieła, nie strzeliliśmy drugiej bramki, dlatego nie wygraliśmy.
Mecz zaległy z 9. kolejki
Ruch Chorzów - Znicz Pruszków 1:1 (1:0)
Bramki: Bartolewski (4) - Zjawiński (84).
Żółte kartki: Rackiewicz, Kocot. Czerwona Małkowski (76. za faul).
Sędziował Paweł Horożaniecki (Żary).
Ruch: Lech - Duriska, Obst, Małkowski, Bartolewski - Kowalski, Urbańczyk, Bogusz, Podgórski (86. Giel) - Balicki (59. Nowakowski), Kędziora (81. Jaworek).
Znicz: Misztal - Bochenek, Klepczarek, Rybak, Rackiewicz - Tarnowski, Kocot, Długołęcki (82. Zjawiński), Smoliński (77. Machalski), Kubicki - Kinast (73. Pyrka).
Reklama:
Dyskusja: