Gol w ostatniej akcji! Udany debiut Wleciałowskiego

Chorzowianin 2018-11-03 | Komentarzy: 0
Sędzia doliczył trzy minuty. Gdy rozpoczęła się czwarta, chorzowianie nie stracili wiary w końcowy sukces. Jakub Kowalski z zimną krwią pokonał bramkarza Pogoni Siedlce, dając "Niebieskim" wygraną 2:1. Marek Wleciałowski, który pracuje w klubie od 1 listopada, zainkasował pierwsze trzy punkty.
Gol w ostatniej akcji! Udany debiut Wleciałowskiego

To Jakub Kowalski - tuż przed końcem spotkania z Pogonią Siedlce - uszczęśliwił fanów Ruchu | Fot. Marcin Bulanda

20 kwietnia br. - w dniu 98. urodzin Ruchu Chorzów - Pogoń Siedlce zafundowała "Niebieskim" srogie lanie. Wygrała na Cichej aż 6:0. Ten wynik w końcowym rozrachunku nie pomógł jednak siedlczanom, którzy - podobnie jak Ruch - spadli do II ligi.

Pogoń ponownie zawitała na chorzowski stadion 3 listopada. To kolejny ważny dzień w historii Ruchu. W sobotę mijało pięć lat od śmierci legendarnego napastnika czternastokrotnych mistrzów Polski Gerarda Cieślika. Duża flaga z podobizną pana Gerarda została rozłożona na sektorze nr 4.

Mecz z Pogonią był istotny także z innego powodu. Na ławce trenerskiej chorzowian debiutował Marek Wleciałowski, który 1 listopada przejął zespół, zastępując Dariusza Fornalaka. Nowy szkoleniowiec dokonał jednej zmiany w wyjściowej "11" w porównaniu z poprzednim meczem Ruchu - w Stargardzie. Na prawej stronie pomocy zamiast Jakuba Kowalskiego zagrał Paweł Mandrysz.

Już pierwsza ofensywna akcja "Niebieskich" mogła się zakończyć golem. Po przerzucie na lewe skrzydło wzdłuż bramki zagrał Tomasz Podgórski, ale żaden z jego kolegów nie zdołał umieścić piłki w siatce.

Kibice już po kilku minutach skandowali "Marek Wleciałowski". Podobała im się bowiem gra Ruchu, który od początku nacierał na bramkę Pogoni. W pierwszych 10 minutach dwie szanse na gola miał Mandrysz. Najpierw mierzył w krótki róg, ale z jego uderzeniem poradził sobie Piotr Smołuch. Drugi strzał był zbyt lekki. Goście raz zagrozili chorzowianom. Po strzale Adama Mójty z rzutu wolnego pewną interwencją popisał się Kamil Lech.

Po mocnym początku w wykonaniu Ruchu gra się wyrównała. Siedlczanie przestali się kurczowo bronić, a w 22. minucie mogli objąć prowadzenie. Po zagraniu do środka Mateusz Bochnak nie trafił jednak w bramkę.

W pierwszej połowie warto jeszcze odnotować dobrą okazję Mateusza Bogusza. Piłkę w tempo zagrał mu Mandrysz, ale 17-letni pomocnik mógł uderzyć technicznie, ale wybrał "rozwiązanie siłowe". Przestrzelił.

Druga część rozpoczęła się od ataków chorzowian. Strzelali Mandrysz (obrona Smołucha) i Podgórski (piłka po rykoszecie opuściła boisko). Pachniało golem dla Ruchu, tymczasem… bramkę zdobyli goście. Po dośrodkowaniu z lewej strony obrońcy z Chorzowa nie upilnowali Andrzeja Rybskiego, który nie dał szans Kamilowi Lechowi.

Za moment mogło być 1:1, lecz Mandrysz - zamiast w światło bramki - posłał piłkę w boczną siatkę. Kibice z upływem czasu niecierpliwili się coraz bardziej. Piłkarze po raz kolejny w tym sezonie usłyszeli hasło "Chorzów grać…".

Gdy w końcu Mandrysz umieścił piłkę w siatce, fani tylko przez ułamek sekundy mieli powody do radości. Asystent sędziego uniósł bowiem chorągiewkę, co spotkało się z głośnymi protestami Marka Wleciałowskiego. Trenera Ruchu musiał uspokajać sędzia techniczny.

Na szczęście po kolejnej akcji nie było już żadnych wątpliwości. Rezerwowy Artur Balicki uderzeniem głową doprowadził do remisu. To siódmy gol 19-letniego napastnika, najskuteczniejszego gracza Ruchu w tym sezonie.

Do końca meczu - łącznie z doliczonymi minutami - pozostawało ponad 10 minut. Można było pokusić się o pełną pulę i "Niebiescy" to zrobili!

Sędzia doliczył do drugiej części trzy minuty. Gdy rozpoczęła się czwarta, chorzowianie przeprowadzili decydującą akcję. Po podaniu w pole karne i zgraniu piłki w sytuacji sam na sam znalazł się Jakub Kowalski. Kolejny rezerwowy z zimną krwią pokonał bramkarza Pogoni. Sędzia już nie wznawiał gry. A piłkarze Ruchu długo cieszyli się z kibicami!

Za tydzień rozpocznie się runda rewanżowa. Chorzowianie podejmą Siarkę Tarnobrzeg (10 listopada). Początek spotkania o godz. 18.00.

Powiedzieli po meczu

Marcin Prasoł (trener Pogoni): - Ruch cały czas miał piłkę, operował nią, ale mądrze się broniliśmy. Wyszliśmy na prowadzenie, mieliśmy sytuacje, aby zamknąć ten mecz. We frajerski sposób straciliśmy dwie bramki. Zwłaszcza tę drugą, gdzie już nawet nie rozpoczęliśmy od środka. Nasza sytuacja po 17 meczach jest bardzo ciężka. Musimy się odbić.

Marek Wleciałowski (trener Ruchu): - Ostatnie dni dla mnie były bardzo dynamiczne. Podjąłem decyzję - życie pokaże, czy dobrą. Cieszę się, że tak to wszystko się odbyło. Dwa dni pracowałem z zespołem, starałem się wsłuchać w piłkarzy. Chciałem też oddać szacunek tym, którzy tu pracowali przede mną. Podjąłem się pracy, bo część mnie zawsze tu była i jest. Cieszyłem się z tych momentów, gdzie było kilka fajnych akcji. Mecz był trudny. Gdy straciliśmy bramkę, podnieść się było trudno, Cieszmy się dzisiejszym dniem, jutro odpoczywajmy, a w poniedziałek bierzemy się bardziej do roboty. W rozmowie z piłkarzami podkreśliłem bardzo mocno, że każdy jest potrzebny, żeby wszyscy byli przygotowani, nie wiemy, jak to spotkanie będzie przebiegać. Cieszę się, że rezerwowi weszli i pomogli.

17. kolejka II ligi
Ruch Chorzów - Pogoń Siedlce 2:1 (0:0)
Bramki:
Balicki (80), Kowalski (90+4) - Rybski (55).
Żółte kartki: Pociecha, Margol.
Sędzia: Maciej Pelka (Piła). Widzów 3987.
Ruch: Lech - Duriska, Kulejewski, Obst, Miahkow - Mandrysz (90+1. Kowalski), Urbańczyk, Walski, Bogusz (56. Balicki), Podgórski - Kędziora (77. Giel).
Pogoń: Smołuch - Pazio, Wichtowski, Margol, Mójta - Bochnak, Mosiejko, Wiktoruk (86. Krawczyk), Rybski (77. Marciniec), Pociecha (61. Wrzesiński) - Paluchowski (83. Walków).

(fab)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.