Piknik z Wyspą na niebiesko

Chorzowianin 2010-09-26 | Komentarzy: 0
Tor przeszkód czekał na dzieci, które w czwartek spotkały się z gwiazdami Ruchu Chorzów w siedzibie chorzowskiej Wyspy. Wszystko w ramach „Niebieskiego pikniku” z piłkarzami Ruchu. Dziś w Teatrze Rozrywki Wyspa będzie świętowała dwudziestolecie.
Piknik z Wyspą na niebiesko
Dawid Mrugała odebrał już swoją kartę zaliczeniową i biegnie czym prędzej, by zbierać autografy. Przy każdym punkcie toru przeszkód czeka piłkarz „niebieskich”. Jeśli, ktoś przejdzie konkurencję, zawodnik daje autograf. Aby zaliczyć tor przeszkód, trzeba zebrać wszystkie. Od razu widać, że piłka nożna to hobby Dawida. W niebieskim, rezerwowym stroju Arsenalu Londyn, piłkarskich getrach stara się zaliczać konkurencje. - Mecze Ruchu oglądam w telewizji. Najbardziej lubię Marcina Zająca – przyznaje. Ten piłkarz nie zjawił się na pikniku, ale było za to kilku innych.

Michał Pulkowski przyglądał się, jak dzieci przechodzą z piłką po kładce nad rzeką na niby. Piotr Stawarczyk pilnował, by „wyspowicze” odbijały piłkę głową do kosza. Rafał Grodzicki uczył, jak dobrze celować w piramidę z klocków. Krzysztof Nykiel wpisywał autografy za poprawne przejście slalomu z piłką między pachołkami, a Mateusz Struski (rezerwowy bramkarz) za strącenie piłki ze słupka podczas jazdy kucykiem.

Wojciech Grzyb pilnował strzelnicy. Pistoletem do paintballa trzeba celować w drzewo z plandeki, na którym rozwieszone są balony. Kolejka chętnych dość długa. Trzeba odczekać swoje. - Czemu te balony są żółte? Przecież Ruch jest niebieski – pyta ktoś piłkarza. - Przecież nie będziemy strzelać do Ruchu! - wyręcza piłkarza któreś z dzieci. - Nie tak łatwo trafić z dużej odległości – przyznaje piłkarz Ruchu, który sam spróbował swoich sił jako snajper. Są jednak tacy, którym szczęśliwie wychodzi ta sztuka.

Maciej Sadlok, reprezentant Polski czuwał przy stoisku, gdzie trzeba było zjeść niebieską galaretkę. Nie byłoby w tym nic trudnego, gdyby nie fakt, że trzeba to zrobić pałeczkami. - Dzieci mają z tym spore problemy. Ja nie odważyłem się jeszcze próbować – przyznał „Sadloczek”. Nawet jeśli komuś nie udało się za pierwszym razem, piłkarz z chęcią podpisał kartę. - Miło, kiedy możemy sprawić duża frajdę dzieciakom. One pochodzą z różnych rodzin i nie zawsze mają okazję, by dobrze się bawić. Mimo wielu obowiązków zawsze staramy się pozytywnie odpowiadać na takie zaproszenia – przyznał obrońca Ruchu. Dzieci wykorzystały okazję i ucinały pogawędki z piłkarzem. - Musi pan do tej Polonii odchodzić? – ktoś pytał. Wie, że Sadlok niedawno podpisał kontrakt z Polonią Warszawa. - Muszę – wzruszał ramionami piłkarz. Ale od razu dodawał, że być może jeszcze kiedyś do Ruchu wróci.

Mateusz Wacławski, przedszkolak był już na meczu Ruchu. - Wygraliśmy wtedy 2:0. Podobało mi się – przyznaje. Cieszy się, że dziś udało mu się poznać piłkarzy z bliska.

Spotkanie z piłkarzami miało już odbyć się dwa tygodnie temu, ale organizatorów na ciężką próbę wystawiła pogoda. - Nie mogliśmy zrobić pikniku podczas deszczu. Wtedy padało niemiłosiernie. Dobrze, że czekaliśmy. Pogoda dziś jest wyśmienita. W sam raz na piknik – cieszył się Stefan Sierotnik, prezes Towarzystwa Ochrony Praw i Godności Dziecka „Wyspa”.  Wigilijne MIasteczko odwiedziła niemal setka dzieci.

Spotkanie zostało zorganizowane w ramach Akademii Pozytywnych Wzorców. To inicjatywa, w ramach której "Wyspę" odwiedzają znani ludzie, by dzielić się swoim doświadczeniem. - Piłkarze Ruchu mogą być dobrymi wzorami do naśladowania. To widać na boisku. Oni nie faulują z premedytacją, są dżentelmenami na boisku. Do tego są rycerscy i szlachetni. To ważne, by takie wzorce pokazywać młodym ludziom – dodał S. Sierotnik.
(pam)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.